zostaje

Grupa Ojca Pio

 

Opiekunem grupy Św. Ojca Pio jest ks. Michał Jamroś

Kontakt do opiekunek grupy:

E-mail: 

 

Spotkania z grupą modlitewną odbywają się w 

 

W II piątek miesiąca grupa spotyka się na formacji. 

Na tych spotkaniach poznajemy religijność Ojca Pio i sposoby modlitwy, jak również rozważamy Ewangelię.

 

W IV piątek miesiąca spotykamy się na wspólnej modlitwie po Mszy Św. o godz. 18.30 w Kaplicy Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Modlimy się w intencjach całego świata jak i naszej parafii.

 

 

 

Ostatnie masze spotkanie formacyjne było na temat MIŁOŚCI I CIERPIENIA. Zapraszam do przeczytania konferencji na ten temat:

 

Miłość i Cierpienie

Miłość i cierpienie przenika się w życiu każdego z nas. Te dwa skrajne uczucia towarzyszą nam każdego dnia. Bóg nie doświadcza słabych lecz ludzi głębokiego ducha, pogrążonych w miłości do Niego. „Pan doświadcza swoje dzieci z miłości” otwierając w ten sposób kolejną bramę do Królestwa Niebieskiego. Św. Ojciec Pio człowiek dotknięty cierpieniem, ciągłą walką ze złym, nie poddawał się… wiedział, że Bóg zgotował dla niego Golgotę prowadzącą do spotkania z Nim twarzą w twarz.

 

„Nie lękaj się, ale uważaj siebie za najszczęśliwszą osobę, gdyż stałaś się godna tego, by uczestniczyć w bólach Boga – Człowieka. To nie jest opuszczenie, ale wielka miłość, która Bóg ci okazuje. Ten stan ducha nie jest karą, ale miłością, i to miłością najsubtelniejszą. Dlatego wysławiaj Pana i wyraź zgodę na picie kielich Getsemani.”

 

Cierpienie nigdy nie powinno być dla Ciebie karą, ale ścieżką do pełniejszego zjednoczenia się z Bogiem. Zawsze kiedy patrzymy na cierpienie innych potrafimy przyjąć je i jakoś z nim żyć. Czy tak nie jest… dziennie umiera kilka tysięcy dzieci z głodu, ludzie wciąż giną w konfliktach zbrojnych, mieszkańcy trzeciego świata umierają z pragnienia. Cierpienie im jest dalej od nas tym łatwiej potrafimy je zaakceptować. Perspektywa naszego patrzenia na cierpienie zmienia się wówczas gdy to my zaczynamy cierpieć. Wówczas pojawiają się pytania i wyrzuty… Panie dlaczego ja? Dlaczego teraz? Dlaczego moja rodzina? Stawiamy pytania, które pozostaną bez odpowiedzi. Ojciec Pio uczy nas, że cierpienie to „wielka miłość Boga, którą nam okazuje”. Jak to? Przecież Pan Bóg mnie kocha! Tak ale jak mówił nasz Stygmatyk „im dusza jest milsza Bogu, tym bardziej powinna być doświadczana.” Patrząc tak na cierpienie będziemy pytać Boga na modlitwie: Czemu Panie to ma służyć? Co chcesz przemienić lub wzmocnić w mojej miłości do Ciebie? Tak stawiane pytania do Boga, zapewniają nam Jego odpowiedz, bo On nigdy nie pozostaje głuchy na modlitwę pokornego sługi, którego przecież bezgranicznie Kocha.

 

„Cierpienie pozwala duszy powiedzieć z całym przekonaniem: Mój Boże, dobrze wiesz, że Cię kocham” napisał Ojciec Pio. Człowiek, który cierpiał całe swoje życie nigdy nie przestał w nim upatrywać miłości Boga do jego osoby. Wciąż była to dla niego przestrzeń okazywania Stwórcy całkowitego oddania, całkowitego poświęcenia się miłości. Cierpienie powinno dla każdego chrześcijanina być szkołą wiary, szkołą duchowego wzrostu i rozwoju. „Doświadczając miłości, wiem, że Tym, kto mnie kocha, jest Chrystus. Gdy spotyka mnie cierpienie, to wówczas ja jestem tym, który kocha.” Wielu z nas, ludzi ochrzczonych i starających się żyć wedle Ewangelii cierpienie wciąż kojarzy ze złem. Dla Świętego Ojca Pio było całkowicie inaczej. Każde Jego słowo o cierpieniu było przepełnione miłością, zawsze stały razem cierpienie i miłość.

 

Codzienność w której żyjemy, świat, który kręci się wokół nas rozdzielił ze sobą te dwie rzeczywistości. Szczęście to życie w ciągłej radości, bez problemów i kłopotów, to unikanie problemów i życie w dostatku, które pozwoli nam kupić sobie nawet miłość. Cierpienie to zło, które spotyka tylko ludzi nie umiejących radzić sobie w tym zagmatwanym świecie. To kara za nieporadność i uczciwość w zakłamanym społeczeństwie. Miłość i cierpienie, który Jezus nierozerwalnie połączył ze sobą na krzyżu powinny przenikać każdego z nas. „ Wiem dobrze, iż Krzyż jest znakiem miłości i zadatkiem zbawienia. Miłość bez pokarmu, to znaczy bez cierpienia, nie może być prawdziwą miłością. Pragnę cierpieć z miłości do Jezusa” pisał Ojciec Pio. Patrząc tak na cierpienie, które winno dla każdego z nas stać się pokarmem miłości pozwoli zaakceptować je i wzrastać w wierze.  „Jeśli więc – z powodu czystej miłości – Syn Boga tak bardzo cierpiał, to nie mam najmniejszej wątpliwości, że krzyż dźwigany ze względu na Niego kocha się coraz bardziej i to miłością bezgraniczną”.

 

Musimy pamiętać, że Bóg nigdy nie daje nam krzyża, którego nie potrafimy udźwignąć. Jeśli Pan daje w nasze ręce cierpienie to jeszcze bardziej pragnie rozlać w nas swoją Miłość. Nie bójmy się otwierać na te dwie współgrające ze sobą rzeczywistości. Bóg pragnąc przemienić świat zrobił to przez krzyż – miłość i cierpienie zarazem. Pozwólmy Panu przeniknąć siebie, doświadczyć siebie miłością i cierpieniem.

 

„Kto bardzo gorliwie pragnie osiągnąć stan czystej miłości do Boga, to nie tyle potrzebuje cierpliwości wobec innych, ile siebie samego. Dla zdobycia doskonałości trzeba, aby pod duchowy gmach położył fundament cierpliwego znoszenia niedoskonałości. Mówię o znoszeniu własnych niedoskonałości w cierpliwości, a nie o tym żeby lubić je lub głaskać, co byłoby oczywiście błędem. Trzeba powiedzieć prawdę – tym cierpliwym znoszeniem i cierpieniem karmi się i zachowuje cnota pokory. Jesteśmy z biednego rodu i nie możemy postępować bardzo dobrze, ale Pan Bóg, który jest nieskończenie dobry, zadowala się naszymi drobnymi działaniami i podoba Mu się przygotowanie naszego serca…”